Jesteś beznadziejna, bo w to wierzysz…

jesteś beznadziejna bo w to wierzysz
Jesteś beznadziejna, bo w to wierzysz…

Dokładnie tak. Niestety, ale ostatnio z każdej strony zauważam jak bardzo prawdziwe są te słowa. Kobiety same gotują sobie taki los nie wierząc w swoje możliwości i w siłę swojej kobiecości. Na własne życzenie żyją w beznadziejnych związkach i relacjach. Robią to, bo nie wierzą, że spotka je cokolwiek lepszego w życiu niż to co im zgotował los. Zapominają, że na wszystko co nas spotyka mają wpływ, że od nich jest zależne jak wygląda ich życie. Czy są szczęśliwe, czy mają parę nadprogramowych kilogramów, czy szafę pełną ciuchów, a nie mają się w co ubrać za to wszystko odpowiedzialne są same! Ubolewają, że nie maja faceta, albo narzekają, że mają ale on jest nie taki jakby tego chciała. Wszystko to jest efektem zgody na beznadziejność w swoim życiu i obawę przed zmianami, które mogłyby nastąpić, gdyby wreszcie przeciwstawiły się swojemu obecnemu życiu.

Obserwuje to wszystko od dawna i mam serdecznie dość patrzenia na te wszystkie męczennice. Nie znajdę innego słowa, które będzie wystarczająco mocne i taktowne by zrozumieć wagę problemu. Obawiam się, że to też nie jest kwestia wychowania, bo przecież wszystko od lat staje się bardziej pro kobiece. Kobiety mają więcej praw, ich zdanie się liczy, świadomie zachodzą w ciążę lub rezygnują z bycia matkami. Mimo tego wszystkiego wśród nas są miliony kobiet, które nienawidzą samych siebie. Żyją u boku faceta, który je poniża, obraża, bije ją i jej dzieci. Znajdują setki wymówek, uważają że to ich wina, że go sprowokowały itp. To jest straszne.

Wydawało mi się, że współczesne kobiety są silne, odważne, mają swoje zdanie i potrafią być niezależne. Nie są… Winne temu wszystkiemu są wszystkie kobiety, bo po pierwsze swojej przyjaciółce nie mówią, że w danej kiecce wygląda świetnie. Jedyne co potrafią to powiedzieć, że wygląda źle, że wystają jej boczki albo że jest zbyt krótka, a jej nogi pozostawiają wiele do życzenia. Ta ciągła presja bycia idealną matką, gospodynią, pracownicą jest tak silna, że zapominamy wszystkie, że to wszystko jest o tzw. dupę rozbić.

Niszczymy się nawzajem, a te kobiety, które nie są na tyle silne by się przeciwstawić tym wszystkim oczekiwaniom żyją w swojej własnej beznadziejności.

Boją się samotności, podjęcia próby niezależności finansowej, wierzą w to, że sobie nie poradzą, że zasługują jedynie na to co ich spotkało, a nic lepszego nie będzie im dane. Chciałabym żeby to wszystko się skończyło. Aby otaczały mnie świadome swoich zalet kobiety, które znają swoją wartość, które nie godzą się na półśrodki i beznadziejność w swoim życiu. Nie są bezsilne i nie godzą się na brak szacunku ze strony swoich partnerów, rodziny czy pseudo przyjaciółek.

Jeśli choć w małym procencie zgadzasz się ze mną i zauważasz ten problem to proszę zacznij poprawę od samej siebie. Zastanów się, kiedy ostatnio powiedziałaś coś przykrego przyjaciółce, czy aby na pewno Twój partner odpowiednio Cię traktuje i szanuje, czy nie za bardzo pozwalasz swojej najbliższej rodzinie wchodzić butami w swoje życie i działasz pod ich dyktando?

Jeśli zdecydujesz się na zmiany to wiedz, że trzymam za Ciebie kciuki i życzę powodzenia. Pamiętaj, że ja też miałam gorszy czas. Ja też kiedyś w siebie nie wierzyłam i miałam niską samoocenę. Kiedyś opiszę Ci jak zbudowałam wiarę w swoją wartość i pewność siebie. Tymczasem pamiętaj jeszcze o jednym – po deszczu i burzy zawsze wychodzi słońce 🙂 !

Skomentuj wpis